Walc na podwórku

0

W otwartym na oścież oknie, oparty o parapet trzymam w ręku kubek kawy i słucham płynącego kilka pięter niżej walca…

Jakiego znów walca? – pytam sam siebie, bo jeśli chodzi o różnego rodzaju „walce” i muzyczne propozycje płynące z mojej ulicy, to są one ograniczone do otwartych drzwi samochodów i głośnego łomotu, a tu nagle… walc? Wychylam się z okna i widzę na dole kwartet rumuńskich muzyków!. Pomyślałem, że może warto z nimi porozmawiać i dowiedzieć się czegoś więcej o ich pracy. Już na początku, kiedy zauważyli, że idę z kartką i długopisem, zadali mi swoje wydaje się standardowe pytanie: – Panie ile? za ile?.

Na szczęście udało mi się ich namówić na bezpłatny wywiad. Luźną rozmowę uniemożliwiła niestety bariera językowa. Udało mi się tylko dowiedzieć, że nazywają się Ivan, Mircea, Dudi i Niculai, a wykonywane przez nich serenady słychać na podwórkach stolicy od kwietnia, aż do jesieni. Grając – zarabiają, spacerują i poznają miasto. Niestety, nie potrafią śpiewać.

Czy będą wracać na Pragę? Pewnie tak, jeśli z naszych okien dalej będą leciały drobniaki.

Przekaż dalej

Dodaj komentarz

Strona wykorzystuje pliki cookie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close