Wirtualna (nie)rzeczywistość

0

Czasem,gdy usypia mój instynkt, samozachowawczy, zabłądzę na portale społecznościowe. I nagle mam wrażenie, jakbym znalazła się w alternatywnej rzeczywistości. W świecie kreowanych fantazji i pobożnych życzeń.

Ostatnio przetoczyła się tam dyskusja na temat budowy domu kultury na obrzeżach parku Praskiego, przy al. Solidarności. Pewna pani pyta mnie, dlaczego chcemy zabetonować park. Dokonuję niezbyt skomplikowanych obliczeń i wychodzi z nich, że powierzchnia planowanej zabudowy to ok. 0,5 proc. powierzchni całego parku. Niestety, takie portale to nie miejsce na rzeczową dyskusję. Tutaj królują pismo obrazkowe i chwytliwe hasełka opatrzone krzyżykiem. Kolejne zarzuty – przecież są lepsze miejsca. Może są, nikt nie ma patentu na mądrość. Stawiam dobre ciacho (sama upiekę!) temu, kto je wskaże. Ja takiego w każdym razie nie znajduję.Takiego, aby spełniało parametry i było we władaniu miasta.

Jednym z takich warunków jest zgodność z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. I tu niespodzianka! Lokalizacja przy parku Praskim jest przewidziana w planie miejscowym: teren 1.U. Oznacza to, że można tam wybudować obiekt przeznaczony na usługi kultury, w wyznaczonych liniach zabudowy. Plan obowiązuje od 2013 r., przed jego uchwaleniem każdy mógł złożyć swoje uwagi lub zastrzeżenia.Nie przypominam sobie, aby wówczas ktokolwiek rozdzierał szaty z powodu takich ustaleń. Nikt nie protestował, nie urządzał akcji na portalach (już istniały!). Co zmieniło się od tamtego czasu, że teraz to wadzi? Nikt przecież tutaj prochu nie wymyślił. Już przed wojną znajdowały się w tym miejscu obiekty kultury. Dokładnie w tym samym miejscu znajdował się Dom Żołnierza, a w nim działały pierwsze na Pradze kino i teatry: Ludowy, Odrodzenie i Praski. I to wszystko – o zgrozo! – w parku Praskim. Boję się wspominać, że wspomniany Dom Żołnierza kosztem parku rozbudowano, utworzono pokoje dla weteranów i sierot 1863 r. Obok wybudowano także mały hotel oraz obiekt sportowy ze strzelnicą. Jeżeli dodam, że w parku znajdowały się liczne kawiarenki, a nawet wieża do skoków ze spadochronem o wysokości 28 metrów, to obrońcy zieleni powinni dostać palpitacji.

Zapomniałabym – to o naszym parku napisał piosenkę Tadeusz Stach:„U nasz na Pradze są rozrywki kurtularne, ale najlepszy w parku Praskim lunapark”. Tak, tak, Drodzy Państwo. Lunapark Sto Pociech z kolejką górską i innymi urządzeniami był wielką atrakcją przedwojennej Warszawy. Zdarzały się dni, że w parku bawiło się nawet 50 tys. osób! A zieleń jak istniała, tak istnieje… Zieleń współistniała z człowiekiem i ze wszystkimi tymi budowlami, urządzeniami i zabawami. Co stoi na przeszkodzie, by i teraz reaktywować tę niewielką część tradycji parku Praskiego, utworzyć dom kultury? Wówczas i my będziemy mogli zanucić „Rzuć, bracie, blagę. I chodź na Pragę!”.

Barbara Domańska
Radna Dzielnicy Praga-Północ
Stowarzyszenie Kocham Pragę

Przekaż dalej

Dodaj komentarz