Kino Praha – pierwsze w powojennej stolicy

0

Przypomnijmy historię, otwartej w 1950 roku dawnej Prahy, daru Czechosłowacji dla odbudowującej się stolicy.

Nasza opowieść zaczyna się kilka lat po ostatniej wojnie, mimo że prawobrzeżna część miasta była zniszczona w znacznie mniejszej skali, to i tu partyjni decydenci miejscy szykowali nie lada porządki. Zalążkiem nowej wzorowej dzielnicy, wybudowanej na gruzach XIX i XX- wiecznej „burżuazyjnej zabudowy” miały być inwestycje ulokowane między ulicami Szeroką i Brukową. Jagiellońska miała stać się główną i reprezentacyjną ulicą Pragi, zabudowaną nowymi budynkami. Szczęśliwie dla sąsiadujących starych kamienic, zrealizowano tylko dwie inwestycje – Państwowy Dom Towarowy, którego budowa ciągnęła się zresztą aż po lata 60 i kino Praha.

Prace budowlane poprzedził otwarty konkurs architektoniczny, zorganizowany na przełomie 1947 i 48 r. przez Przedsiębiorstwo Państwowe „Film Polski”, któremu podlegały państwowe kina, przy współudziale Stowarzyszenia Architektów Rzeczpospolitej Polskiej. Właśnie z ramienia tej organizacji w sądzie konkursowym zasiadły tak znane postacie jak Lech Niemojewski, ówczesny dziekan wydziału architektury Politechniki Warszawskiej, Edgar Norwerth, znany z projektu gmachu Centralnego Instytutu Wychowania Fizycznego na Bielanach, czy prominentny i wpływowy wtedy – Roman Piotrowski.

Był to końcowy okres względnej wolności artystycznej, jaką cieszyli się twórcy w nowej rzeczywistości, która za kilkanaście miesięcy zostanie zdominowana przez socrealizm. Ten zresztą aspekt zaciążył jak się okaże na ostatecznym kształcie budynku, o czym nie mogli jednak wiedzieć uczestnicy konkursu.

Zresztą i same warunki konkursu dość ściśle ograniczały możliwości sytuacyjne i architektoniczne budynku, który musiał dopasować się do przyszłego domu towarowego o nieznanej wtedy formie. W przeznaczonym na 1500 miejsc kinie miały znajdować się lokale usługowe, kawiarnia, a cały kompleks miał też zawierać mieszkania i pomieszczenia biurowe. Ważne było uwzględnienie linii szybkiej kolejki miejskiej projektowanej wzdłuż Jagiellońskiej, która miała być przelotową arterią Pragi. Wymusiło to umieszczenie wejść i wyjść z kina w kierunku poprzecznych ulic przeznaczonych na trakty piesze o małym natężeniu ruchu. Może stąd wynikał również warunek konkursowy dotyczący uwzględnienia w projektach ukształtowania zieleni na sąsiadującym od północy placu, zajmowanym przez ocalałą synagogę.

Na konkurs przysłano 29 prac. Głównym problemem projektantów było umiejętne połączenie części kinowej z biurowo mieszkalną. Przeważały dwa rozwiązania: albo dwa wolnostojące połączone ze sobą pawilony o zróżnicowanej wysokości, albo zabudowa obrzeżna z salą kinową w środku. Większe możliwości dawało kształtowanie sali projekcyjnej, która mogła być parterowa, z jednym, a nawet dwoma balkonami. Proponowano dość oszczędną architekturę o przejrzystych i czytelnych formach nawiązującą do przedwojennej architektury modernistycznej, o lekkich częściowo przeszklonych elewacjach, bez zbędnych detali, czyli architekturę, która królowała w tamtych czasach w zachodniej Europie.

Jury nie przyznało pierwszej nagrody. Przyznało natomiast trzy drugie i trzecią. Wśród nagrodzonych znalazła się praca Kazimierza Husarskiego, który proponował kino przykryte dość wymyślną kopułą z prostą fasadą, flankowaną przez dwa wysokie kilkunastopiętrowe wieżowce wsparte na podporach, jak w pracach ojca funkcjonalizmu Le Corbusiera. Projekt o innych proporcjach budynku i jeszcze bardziej finezyjnej kopule przedstawiła spółka Tadeusz Kaszubski i Michał Panas, natomiast projekt Zbigniewa Wacławka postulował wolnostojące kino oparte na rzucie zwężającego się wieloboku poprzedzone rotundowym wejściem i połączone częścią parterową z szerokim kilkupiętrowym budynkiem mieszkalno-biurowym stojącym w głębi działki. Wreszcie trzecią nagroda dla Mieczysława Pipreka, ukazywała wolnostojący maksymalnie uproszczony parterowy barak kinowy w duchu jego późniejszych realizacji ( kino Ochota, W-Z, Stolica), który do tego usytuowany był bokiem do Jagiellońskiej.

Jednak do realizacji skierowano projekt spółki Jan Bogusławski i Józef Łowiński, który nie został nawet nagrodzony.

Dominik Wendołowski

Przekaż dalej

Dodaj komentarz