Nie tak wyobrażaliśmy sobie początek sezonu Błyskawicznych. Piłkarze z Pragi stracili na własnym boisku aż pięć bramek i po pierwszej kolejce zajmują dopiero 11 miejsce w tabeli klasy B w grupie Warszawa IV. Rywalem UKS Błyskawicy była Farmacja Tarchomin.
Mimo trudnych warunków pogodowych mecz rozgrywany był w szybkim tempie. Obie drużyny stwarzały sytuacje podbramkowe. W 31. minucie meczu, po szybkiej wymianie podań przed polem karnym przeciwnika, Kamil Snopek (UKS Błyskawica) otrzymuje piłkę w bliskiej odległości od bramki i oddaje precyzyjny strzał między nogami bramkarza gości. W 40. minucie meczu Błyskawica jest zmuszona do zmiany zawodnika w środku pola, „Kali” doznaje urazu kolana, który nie pozwala mu na kontynuację gry. W 43. minucie pierwszej połowy Farmacja doprowadza do wyrównania i po pierwszej połowie jest 1:1.
Druga połowa rozpoczyna się błędem bramkarza Błyskawicy, który mija się z piłką i wchodzi rękami w kontakt z nogami przeciwnika. Ten przytomnie wykorzystuje sytuację przewracając się w polu karnym, a sędzia dyktuje rzut karny, który goście zamieniają na bramkę i wynik 1:2.
Kibice: To fatum!
Taki rezultat utrzymuje się aż do 70. minuty, w której Błyskawica doprowadza do remisu. 3 minuty później goście ponownie wychodzą na prowadzenie. Od tego momentu prażanie zmieniają ustawienie i próbują dogonić wynik, ale otwarta i ofensywna gra skutkuje stratą kolejnych dwóch bramek. Mecz kończy się wynikiem 2:5.
– To jakieś fatum! W poprzednim sezonie Błyskawica uległa Farmacji 0:5, i teraz mieliśmy się odegrać, ale nie udało się – mówią kibice.
W najbliższą sobotę o 19:00 Błyskawiczni zmierzą się z Hutnikiem Warszawa w wyjazdowym meczu przy ul. Marymonckiej 42.