piątek, 1 lipca, 2022

Kaczyński to andrus z Pragi?

Tomasz Nałęcz, były doradca prezydenta RP, historyk i publicysta w rozmowie z Super Expressem porównał Jarosława Kaczyńskiego do praskich andrusów, czyli łobuziaków. To skojarzenie w kontekście całej rozmowy zniesławia mieszkańców warszawskiej Pragi.

Rozmowa pojawiła się dziś na stronach gazety i w wydaniu internetowym. Dotyczyła głównie zagadnień politycznych, m.in. dziennikarz nawiązał do wydarzenia, w którym prezes PiS przywitał się z prezydentem Andrzejem Dudą nie patrząc mu w oczy, czym okazał brak szacunku. Prof. Nałęcz powiedział: (…) jak się człowiek z kimś wita, to patrzy na niego, a nie w drugą stroną. Tak to robią andrusy z Pragi, a nie inteligenci z Żoliborza. (…)

Co miał na myśli prof. Nałęcz? Zapewne nic, co by dobrze świadczyło o mieszkańcach warszawskiej Pragi. Andrus to słowo z gwary krakowskiej oznaczające łobuza, czasami też nieletniego złodzieja. Nie ma nic wspólnego z faktem odwracania wzroku przy podawaniu ręki, dlatego też można domniemywać, że profesor szukał możliwie najbardziej negatywnego określenia.

– W takich przypadkach powinniśmy reagować, nie wolno od tak sobie używać określeń, które potocznie są uznawane za znieważające, szczególnie jeśli wypowiadają je osoby takiej jak prof. Nałęcz – mówi Kamil Ciepieńko, radny Pragi. – Szczególnie, że nie chodzi tu o słowo andrus, ale fakt braku ogłady i fasonu, czego synonimem mają być prażanie.

Poniżej publikujemy część rozmowy i źródło:

SE: Prof. Tomasz Nałęcz: Nie jestem jakimś wielkim fanem PO

(…) Super Express: – Widziałem, zapewne mówi pan o scenie przywitania się Jarosława Kaczyńskiego z Andrzejem Dudą.
prof. Tomasz Nałęcz: – Dokładnie.
SE: – Jarosław Kaczyński patrzył wtedy w inną stronę. A może był zamyślony?
prof. Tomasz Nałęcz: – Jak się człowiek wita z prezydentem, to patrzy na prezydenta. W ogóle staranne wychowanie na Żoliborzu polegało na tym, że jak się człowiek z kimś wita, to patrzy na niego, a nie w drugą stronę. Tak to robią andrusy z Pragi, a nie inteligenci z Żoliborza. Natomiast mówiąc poważnie, odwołam się do historii – jest duża analogia między prezydentem Mościckim a prezydentem Dudą. Tak jak Mościcki ładnie się prezentował, ładnie mówił, ale był tylko marionetką w rękach Piłsudskiego, tak i prezydent Duda jest tylko marionetką w rękach Kaczyńskiego. Tylko że jest wielka różnica między Piłsudskim a Kaczyńskim. Piłsudski tę swoją marionetkę traktował jak prezydenta Rzeczypospolitej, z szacunkiem, zawsze był trzy kroki za nim, zawsze mówił do niego „panie prezydencie”, na baczność. Pan sobie wyobraża, że Kaczyński tak zrobi przed Dudą? I o to mam pretensje. (…)

Źródło: http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/prof-tomasz-nalecz-nie-jestem-jakims-wielkim-fanem-po_880619.html

Fot. Wikipedia

Redakcja
Przegląd Praski. Prawy brzeg informacji

Najnowsze informacje

Podobne wiadomości

Strona wykorzystuje pliki cookie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close