poniedziałek, 20 maja, 2024

Kampania wyborcza na Pradze. Nielegalne plakaty i sprawa w sądzie

Udostępnij

Kandydaci do rady miasta i dzielnicy za nic mają zasady. Banery i wyborcze plakaty wiszą w wielu nielegalnych miejscach. Nawet aktywiści, którzy nie tak dawno przekonywali jak ważna jest dla nich przestrzeń publiczna, dziś są pierwszymi, których materiały wyborcze szpecą krajobraz i dewastują zieleń. Jedna z kandydatek Lewicy próbowała też oczernić swojego kontrkandydata w internecie, za co sąd nakazał jej przeprosić.

Najbardziej agresywną kampanie prowadzą kandydaci z tzw. stowarzyszenia Porozumienie dla Pragi, którzy przestali mamić wyborców, że są bezpartyjni i apolityczni, i wystartowali z listy Lewicy. Ich lider, Krzysztof Michalski, dawniej kandydat partii Prawo i Sprawiedliwość, a obecnie „jedynka” Lewicy na drugim okręgu (Nowa i Stara Praga, Port Praski), prowadzi kampanie wymierzoną w lokalnych samorządowców, atakując przy tym obecny zarząd dzielnicy. W swoich wypowiedziach, m.in. na portalach społecznościowych, zarzuca im brak odpowiedniej troski o miejską zieleń. To jednak nie przeszkadzało mu powiesić swój baner wyborczy na ogrodzeniu parkingu przy ul. Skoczylasa niszcząc przy tym zasadzony na ogrodzeniu bluszcz.

plakat wyborczy
Baner wyborczy, który zniszczył bluszcz, zieloną ścianę parkingu przy ul. Skoczylasa na Pradze-Północ. Fot. KC/Przegladpraski.pl

Banery wyborcze aktywistów zniszczyły zielone ściany na ogrodzeniach

Na profilu społecznościowym stowarzyszenia Dla Pragi (Lewica) znaleźliśmy taki post: (…) Będziemy przyglądać się pielęgnacji zielonych ścian i mamy nadzieję, że ZPTP (Zarząd Praskich Terenów Publicznych – red.) wyciągnęło wnioski i kolejne firmy ogrodnicze będą wiedzieć, że nie należy niszczyć projektów mieszkańców (…). To post w odpowiedzi na zniszczenie przez robotników zielonych ścian przy ul. Łochowskiej i ul. Grodzieńskiej. Dodatkowo Krzysztof Michalski w jednym z komentarzy pod postem tłumaczy: Wiele prac tak wygląda w jednostkach samorządowych. Niestety. Brak dobrego gospodarza lub gospodyni. – Strach pomyśleć do będzie jak ten człowiek wygra wybory – mówi Elżbieta Radziszewska, mieszkanka pl. Hallera.

Aktywiści na swoim profilu informują też o działaniach w sprawie banerów informacyjnych na budynku Wojskowego Centrum Rekrutacji (WCR) przy ul. Brechta 16. – Najchętniej nie widzielibyśmy wcale takiej formy reklamy w przestrzeni publicznej, ale w tym przypadku (…) doceniamy, że udało się przynajmniej znacząco zmniejszyć liczbę banerów i że nie wiszą już bezpośrednio na zabytku. Presja ma sens! – piszą kandydaci Lewicy. W innym poście na ten sam temat czytamy: – Rozumiemy potrzeby promocyjne WCR, ale uważamy, że można je realizować z większym poszanowaniem okolicy i ładu przestrzennego. Dlatego zwróciliśmy się do WCR Warszawa-Praga z pisemną prośbą o zdjęcie banerów, zwłaszcza że część z nich ma dokładnie tę samą treść. Co ciekawe, kandydatom Lewicy ich własne banery w niczym nie przeszkadzają.

Aktywiści atakują samorządowców

Banery liderów Lewicy wiszą nie tylko na ogrodzeniach, ale też na zabytkach, m.in. na kratach lokalu przy pl. Hallera 6. Banery zostały umieszczone na wysokości kilku metrów, co ma uniemożliwić urzędnikom ich usunięcie przed końcem kampanii wyborczej. Znów odwołamy się do wpisów stowarzyszenie na profilu, które dotyczą wspomnianego wcześniej budynku: – Warto też pamiętać, że sam budynek przy Brechta 16 jest zabytkiem z 1936 r. wpisanym do Gminnej Ewidencji Zabytków. Niestety w tej chwili budynek WCR wygląda jak wieszak na reklamy, a nie jak siedziba poważnej jednostki, której celem jest rekrutowanie żołnierzy…

banery wyborcze
Kandydaci nie uszanowali nawet zabytków. Fot. KC/Przegladpraski.pl

Budynek przy pl. Hallera 6 powstał w latach 50. XX wieku. Jest ujęty w gminnej ewidencji zabytków m.st. Warszawy.

Kandydatka przeprasza kandydata

W tym samym miejscu, przy pl. Hallera 6, znajdowała się tymczasowa siedziba Muzeum Osiedla Praga II. To inicjatywa jednego z kandydatów stowarzyszenia Kocham Pragę, Kamila Ciepieńko. – Zapewne kandydaci Lewicy chcą skorzystać z popularności jaką cieszy się muzeum wśród mieszkańców – mówi radny. Na tablicy, która znajduje się na elewacji budynku, swój wyborczy plakat powiesiła inna kandydatka Lewicy, Wanda Grudzień. – Ta Pani najpewniej próbuje przypisać sobie zasługi stworzenia muzeum reklamując swoją twarz na tle naszej placówki. To smutne – tłumaczy radny. Zachowanie przedstawicielki Lewicy dziwi, tym bardziej, że inna kandydatka tej partii; Anna Tomaszewska próbowała oczernić pomysłodawcę muzeum przekonując, że jest to biuro wyborcze, a zdjęcie mieszkańców i eksponaty, to kiełbasa wyborcza. Oczywiście w samym muzeum nigdy nie była. Tomaszewska próbowała też wpłynąć na opinię publiczną sugerując, że pomysłodawca wynajął lokal na niejasnych zasadach. Sprawa, w trybie wyborczym, trafiła do sądu, który uznał, że rozpowszechniała nieprawdziwe informacje na temat muzeum i nakazał jej publikację przeprosin.

Na profilu Anny Tomaszewskiej czytamy: Przepraszam Pana Kamil Ciepieńko, kandydata na radnego w okręgu numer 1 do Rady Dzielnicy Praga-Północ m.st. Warszawy z KW Kocham Pragę za podanie nieprawdziwych informacji na temat jego działań w ramach funkcjonowania Muzeum Osiedla Praga II, czym naruszyłam jego dobra osobiste w trakcie trwania kampanii wyborczej.

pozew wyborczy
Przeprosiny dla Kamila Ciepieńko (Kocham Pragę). Źródło: FB Anny Tomaszewskiej (Lewica).

Kandydatka opublikowała przeprosiny na swoim profilu społecznościowym, zastosowała przy tym tęczowe tło, co w założeniu miało utrudnić internautom odczytanie treści przeprosin.

Znikające materiały wyborcze na Pradze

Na policje wpłynęło też zgłoszenie bezprawnego usunięcia materiałów wyborczych stowarzyszenie Kocham Pragę z jednego ze sklepów przy ul. Ząbkowskiej. Na profilu stowarzyszenia czytamy: W dniu dzisiejszym (4.04 – red.) Mariusz Borowski (lider Lewicy na Pradze-Północ – red.) usunął ze sklepu materiały wyborcze naszego Komitetu Kocham Pragę. Sprawę chcieliśmy załatwić polubownie, ale Radny Borowski odmówił opublikowania przeprosin w mediach społecznościowych. W związku z powyższym sprawę zgłosiliśmy na policję – bezprawne usuwanie i niszczenie materiałów wyborczych jest zagrożone karą grzywny. Sklep jest objęty monitoringiem kamer miejskich i sklepowych.

Oklejanie plakatami skrzynek elektrycznych

Ofiarami aktywistów Lewicy, którzy od lat przekonują o tym, że należy walczyć z nielegalnymi reklamami i dbać o przestrzeń publiczną, padają też skrzynki elektryczne. O ile większość kandydatów postawiła na banery, to aktywiści zakrywają plakatami co się da. Oklejone skrzynki znajdziemy m.in. przy skrzyżowaniu ul. Dąbrowszczaków i ul. Brechta, a także przy ul. Burdzińskiego.

oklejona plakatami skrzynka elektryczna
Kandydaci nie uszanowali nawet skrzynek elektrycznych. Fot. KC/Przegladpraski.pl

Wybory samorządowe odbędą się w najbliższą niedzielę 7 kwietnia. Lokale wyborcze będą otwarte od 7 do 21.

Jesteśmy na Google News! Dołącz do nas i śledź portal Przegladpraski.pl codziennie

Wiadomości

Wiadomości lokalne