Na samym tylko powietrzu wznoszone

0

Według pięknej legendy muzułmańskiej, najstarszym mostem na świecie był, rozpięty nad najgłębszą częścią piekła, All Sirat. Ale my, tu na Pradze, też mamy swoje legendy…

All Sirat, ostry i cienki jak sztylet, prowadził z nieba do raju. Ci, co wierzyli, przechodzili po nim bez żadnego trudu, wątpiący – wpadali prosto w gorejącą czeluść. Europa też miała swoje mostowe legendy. Jedna z nich opowiadała o świętym Benezecie, który w wieku 12 lat zbudował słynny most w mieście Avionion. Chłopcu pomagał jasnowłosy anioł, dzięki któremu pacholę, nijakiego trudu sobie nie zadając, unosiło olbrzymie bloki skalne i rzucało je w kipiącą toń Rodanu tak długo, aż się wypełniła. Benezet miał licznych naśladowców, którym nie pomagały już anioły, więc własną pracą wznosili mosty, akwedukty i szpitale. Jeden z papieży nadał im w XII wieku prawa świeckiego zakonu i zezwolił na używanie nazwy „bracia mostowi”. Bracia opiekowali się także podróżnymi i pielgrzymami, czyniąc to jednka tak gorliwie, że ich stowarzyszenie po trzystu latach działalności rozwiązał papież Pius II, porażony ogromem bogactw pochodzących z łupów. Po Benzetach została zła pamięć, ale także liczne mosty „na samym tylko powietrzu wznoszone.”

Lata mijały, wieki odchodziły, powstawały różne mosty i ginęły w nurtach rzek. Także w Warszawie. Przez długie stulecia budowano tutaj tak zwane mosty łyżwowe, a więc oparte na łodziach. Były nietrwałe, znosiły je wiosenne kry i letnie powodzie, albo rozbierano je w obawie, że spłyną wraz z nadchodzącą falą.

A mrozy bywały straszliwe w dawnej Polsce. Nieraz, nie tylko Wisła zamarzała, ale nawet Bałtyk! Ponad trzysta lat temu woda w tym morzu skuta była lodem prawie do dna, a ludzie pieszo chodzili do Szwecji i Finlandii. Uwięzione statki stały jak w kleszczach, jeśli dopadł je mróz na pełnym morzu. By przeżyć, budowano knajpy, zajazdy i chaty, a po całym Bałtyku spacerowano jak po nadmorskich bulwarach. Takie były czasy! Cóż Wisła i jej nietrwałe mosty!

Pierwszy stały most na tej rzece (nie licząc zniesionej przez kry XVII-wiecznej przeprawy w rejonie ulicy Mostowej) zbudował w roku 1864 inżynier Stanisław Kierbedź i most ten, mimo że zmienił nazwę na Śląsko-Dąbrowski (w czasie jego odbudowy szczególnie zasłużyli się mieszkańcy tego rejonu) i wygląda całkiem inaczej niż jego poprzednik, tak samo jak tamten stał się łącznikiem między dwoma częściami miasta.

Teraz też powstają przeprawy „na samym tylko powietrzu wznoszone”, jak choćby urzekający pięknem most Świętokrzyski, spinający obydwa brzegi rzeki. A pod mostem cichcem płynie oddzielne życie. Filary rzucają niepokojące cienie, rozrastają się dziwaczne chaszcze i jak w wielu zakątkach, także i w tym powstają zaczątki legend…

Danuta Szmit-Zawierucha

Przekaż dalej

Dodaj komentarz

Strona wykorzystuje pliki cookie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close