sobota, 3 grudnia, 2022

Wraca temat kradzieży pieniędzy z urzędu. Rusza nowe śledztwo w DBFO

Tak, jak już pisaliśmy. Wyrok skazujący dla urzędnika Dzielnicowego Biura Oświaty i Finansów na Pradze-Północ, który ukradł ponad 700 tys. zł, wcale nie oznacza zakończenia śledztwa. Jak donosi Super Express, prokuratura szuka teraz odpowiedzi na pytanie, czy urzędnik Mariusz G. działał sam? A jeśli tak, to dlaczego urzędnik nie był nadzorowany?

– Jeśli ktoś ze zwierzchników, który powinien go nadzorować, nie dopełnił swoich obowiązków, to też będzie musiał ponieść konsekwencje – czytamy w materiale SE. Jak tłumaczy przedstawiciel Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga: postępowanie jest na razie prowadzone „w sprawie”, a nie przeciwko jakiemuś konkretnemu urzędnikowi.

Fikcyjni pracownicy zarabiający nawet 14 tys. zł miesięcznie

Przypomnijmy: sprawa dotyczy ponad 700 tys. zł, które zniknęły z kasy dzielnicy. Pieniądze, przeznaczone m.in. na pensje nauczycieli, przelał na swoje konto Mariusz G., urzędnik Dzielnicowego Biura Finansów i Oświaty. Nielegalny proceder trwał od 2019 r. To największa kradzież publicznych środków w całej historii praskiego samorządu.

PRZECZYTAJ: Dziurawe biuro finansów oświaty. Radni wracają do sprawy kradzieży pieniędzy

System wyprowadzania publicznych pieniędzy polegał na stworzeniu fikcyjnych pracowników praskiej oświaty i wykorzystania danych osób, które już nie pracują w placówkach oświatowych m.in. dozorców i sprzątaczek. Podejrzewa się, że Mariusz G. stworzył aż 15 takich pracowników i dopisał ich do list płac, a ich pensje przelewał bezpośrednio na swoje konto. To nie były drobne sumy. Pensja fikcyjnych pracowników, np. starszego dozorcy czy konserwatora, wynosiła 8-9 tys. zł. Nauczyciele, stworzeni na potrzeby procederu, zarabiali krocie; od 13 do 14 tys. zł, a za godziny ponadwymiarowe wypłacano jednorazowo nawet 18 tys. zł. Jedna z wymyślonych postaci otrzymała też nagrodę jubileuszową oraz trzykrotnie wynagrodzenie z tytułu odprawy emerytalnej. Nieuczciwi urzędnicy dbali o szczegóły, dlatego od wynagrodzeń odprowadzano składki ZUS i zaliczki na podatek dochodowy.

PRZECZYTAJ: Urzędnicy z Pragi-Północ wyprowadzili ponad 700 tysięcy złotych. Sprawę bada prokuratura

– 29 stycznia wykryłam nieprawidłowości. Odpowiedzialny za to urzędnik został zwolniony. Natychmiast, zgodnie z procedurami powołałam wewnętrzną komisję kontrolną. Poinformowałam też prokuraturę, stołeczny ratusz i zarząd dzielnicy – tłumaczyła podczas jednej z sesji rady dzielnicy Edyta Fedorowicz, dyrektor DBFO. Przekonywała, że doszło do cyberprzestępstwa, a zwolniony pracownik używał specjalnego oprogramowania. Kontrolerzy wskazali jednak, że w większości przypadków listy płac były modyfikowane przy użyciu arkusza kalkulacyjnego Excel, standardowego wyposażenia większości komputerów.

Kontrolerzy: dyrektor DBFO nie realizował obowiązków kierownika jednostki

W dokumencie z kontroli czytamy m.in. (…) Z obszernych wyjaśnień składanych przez Dyrektor oraz pracowników DBFO wynika, że podczas sprawdzania list płac i not przelewowych nie stwierdzono nieprawidłowości. W ich ocenie listy płac i kartoteki osobowe w programie płacowym prawdopodobnie były tak modyfikowane przez Mariusza G., aby w momencie sprawdzania dane były zgodne, listy płac były tak przerabiane, aby podczas ich sprawdzania, ukryć osoby nieuprawnione do otrzymania nienależnego wynagrodzenia, a kwoty do wypłaty osób umieszczonych na liście zgadzały się z kwotą w podsumowaniu (…). Kontrola ujawniła jednak, że na niektórych dokumentach widniały podpisy pracowników placówki, co wskazuje, że ktoś weryfikował i zatwierdzał nieuprawnione wypłaty.

Siedziba Dzielnicowego Biura Finansów Oświaty na Pradze-Północ przy ul. Targowej.

– Należy jednoznacznie ocenić, że dyrektor DBFO nie realizował obowiązków kierownika jednostki (…) Wyniki kontroli potwierdzają nieprzestrzeganie w DBFO procedur kontroli finansowej związanych z operacjami finansowymi i gospodarczymi, jak również wskazują na nierzetelnie prowadzony proces planowania wydatków ze środków publicznych – czytamy w dokumencie.

Fikcyjni pracownicy znaleźli się na liście płac m.in. w Szkole Podstawowej nr 30 przy ul. Kawęczyńskiej oraz w Zespole Szkół przy ul. Szanajcy 11.

Od lipca 2019 r. do stycznia 2021 r. z konta urzędu zniknęło 727 291,32 zł. To oznacza, że nieuczciwi urzędnicy miesięcznie wypłacali sobie ponad 38 tys. zł.

Najnowsze informacje

Podobne wiadomości

Strona wykorzystuje pliki cookie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close